Trzy prawdy na temat sukcesu

Prawda pierwsza
Nie ma żadnej tajemnicy sukcesu
Wiele osób, opierając się na historiach sukcesu przeczytanych w książkach lub obejrzanych w filmach, ma wrażenie, że istnieje jakaś tajemnica sukcesu. Że jeśli tylko będą w stanie to odkryć, że jeśli ktoś odpowie na wszystkie ich pytania, wszystkie problemy zostaną rozwiązane, a życie będzie odtąd zupełnie „różowe”.
A prawda o sukcesie jest znacznie bardziej skomplikowana, ponieważ odpowiedź na te pytania leży w tobie, a nie na zewnątrz. A więc nie ma żadnych tajemnic, sukces jest czymś, co znajdziesz sama w sobie, a dodatkowo da ci to większe poczucie pewności siebie w tym, do czego dążysz.


Prawda druga
Sukces nie jest czymś , co można znaleźć
Poszukiwanie metody na osiągnięcie sukcesu nie oznacza, że to sama metoda jest najważniejsza. Większe znaczenie ma bowiem sam proces poszukiwania tej metody. Ważne jest, aby właściwie rozpoznać wzorce, które już masz w sobie, rozpoznać wartości, zgodnie z którymi staramy się żyć. Wartości te mogą pochodzić z naszego domu rodzinnego, mogą pochodzić z naszej kultury, mogą pochodzić z religii.


Prawda trzecia
Nie ma żadnych niezawodnych technik osiągania sukcesu
Bez względu na to, co mówią inni, nie ma żadnych uniwersalnych i niezawodnych technik, które działałyby za każdym razem, aby osiągnąć sukces. Internet i księgarnie są pełne porad i poradników na temat sprawdzonych technik osiągania sukcesu.
Znajdziesz mnóstwo książek i artykułów o tym, jak odnieść sukces i prawie wszystkie z nich zapewnią ten sam szablon jedynej prawdziwej ścieżki. Jedyną prawdziwą ścieżką może być wyznaczanie celów, jedyną prawdziwą ścieżką mogą być umiejętności społeczne, jedyną prawdziwą ścieżką może być moc umysłu i wizualizacja oraz moc twojej wyobraźni w celu urzeczywistnienia marzeń o sukcesie.


Oczywiście te porady mogą być całkowicie odpowiednie i mogą być bardzo przydatne dla ciebie. Ale są duże szanse, że użyjesz ich we własnej unikalnej kombinacji z własnymi unikalnymi doświadczeniami i możliwościami, aby na nich budować sukces. A to, co zadziała w przypadku innej osoby, która musi nauczyć się ustalać cele, nie będzie działać w twoim przypadku, ponieważ już jesteś mistrzynią w ustalaniu celów, a sukcesu jak nie było, tak nie ma. Chcę ci uzmysłowić, że nie ma złych technik, ale że jest ich tak wiele, a my jesteśmy jako ludzie tak różni, z takim różnorodnym bagażem doświadczeń, że twoim celem powinno być nie ślepe kopiowanie sprawdzonych przez innych metod, a raczej dostosowanie do siebie narzędzi, które będą dla ciebie wyjątkowo skuteczne, aby osiągnąć cele związane z sukcesem.

Sukces jest sumą dobrze podjętych decyzji, które są efektem posiadanego doświadczenia.
Doświadczenie natomiast jest przeważnie zdobywane na bazie źle podjętych decyzji.
Jeff Bezos w wywiadzie o swojej drodze do sukcesu

Dlaczego brakuje nam odwagi?

Każdego dnia w naszym życiu jest wiele momentów, które nas przerażają, w których mamy wiele obaw i niepewności, w których napotykamy na swojej drodze wiele trudności, w których świat wali nam się na głowę. W naturalny sposób widzimy w takich sytuacjach świat w czarnych kolorach, a nasza przyszłość nie napawa nas optymizmem. Stawianie czoła tym chwilom, łapanie nadarzających się okazji, czerpanie z nich magii i radości, zamiast zamartwiania się, wymaga często jednak ogromnej odwagi. Wiele osób panicznie boi się zmian, utraty kontroli nad własnym życiem, utraty stabilizacji. Najczęściej spotyka to nas na gruncie zawodowym, ale oczywiście bardzo często ma wpływ także na życie prywatne.

Sama miałam kilka takich zdarzeń w życiu, gdzie na chwilę traciłam pewność siebie i wątpiłam w powodzenie mojej przyszłości. To co pozwalało mi szybko wracać na właściwy tor, to odwaga. Zawsze każdą zmianę w życiu traktowałam jako szansę, a nie jako zagrożenie i zawsze przyniosło mi to pozytywne efekty. Gdy miałam 27 lat, pierwszy raz dostałam propozycję objęcia miejsca w zarządzie spółki, w której pracowałam. Bardzo się bałam tej decyzji, czułam, że nic nie umiem, nie jestem gotowa, jestem za młoda, co powiedzą inni, jak to wpłynie na moje życie prywatne… same negatywne emocje. Takie typowe zachowanie kobiety. Podejrzewam, że żaden mężczyzna by się nad tym nie zastanawiał, tylko uznał – wybrali mnie, bo na to zasłużyłem, przecież jestem najlepszy!

Jeśli szukasz osoby, która zmieni twoje życie – spójrz w lustro!

Mel Robbins

Odwaga jest czymś pierwotnym, z czym każdy z nas się rodzi i może jej użyć, kiedy tylko zechce. Jest niezależna od pewności siebie, edukacji, statusu, osobowości czy profesjonalizmu. Jedynie ważne jest, aby wiedzieć, jak ją odnaleźć w sobie, kiedy jest nam potrzebna. Coś się wydarza w naszym życiu (prywatnym czy zawodowym), a nasze poczucie wartości, doświadczenie czy instynkt podpowiada nam, co trzeba zrobić, jak należy postąpić, aby wyjść z tej sytuacji cało, a jednak nasze obawy krzyczą na cały głos w naszej głowie nie rób tego! To jest ten moment, kiedy potrzebujemy znaleźć w sobie odwagę.

Dlaczego zdecydowałam o napisaniu książki?

Dlaczego dobiegając pięćdziesiątki, zdecydowałam się na napisanie tej książki i wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że od dawna o tym marzyłam? Jak to jest z tymi marzeniami? Myślę, że pojawiają się wtedy, kiedy podczas obserwacji otoczenia nagle patrzymy na coś, a w głowie rodzi się myśl: chcę to mieć. Z moim pisaniem książki było bardzo podobnie. Kiedy byłam dużo młodsza, poradniki nie były modne. Ja natomiast nie mam talentu do wymyślania fabuł w stylu kryminał, science fiction czy romans. To nie są moje kompetencje. Wraz ze zdobywaniem życiowego doświadczenia, zarówno prywatnego, jak i zawodowego, zauważyłam u siebie potencjał do dzielenia się tą wiedzą z innymi. Zaczęłam przygodę z mentoringiem i swoje doświadczenie zaczęłam przekazywać dalej. W tym samym czasie zaczęły być popularne poradniki. Jest ich mnóstwo i jestem pewna, że wiele z nich jest o tym, jak napisać poradnik. W międzyczasie sam proces wydawniczy bardzo się uprościł. Dziś już można bez problemu samemu wydać swoją książkę lub też znaleźć wydawnictwo, które zrobi to za nas.

A zatem napiszę książkę – poradnik. Podzielę się ze światem moimi przemyśleniami, radami, doświadczeniem. Nawet jeśli będzie to klęska wydawnicza, ja zrealizuję swoje marzenie – a przecież o to od początku chodziło.

Nasze życie składa się z chwil. A te chwile związane z ekscytacją realizacji marzenia pamięta się długo, jeśli nie do końca naszego życia. Zaraz potem przyszło zwątpienie: tyle już zostało powiedziane na temat budowania kariery, tyle mądrych książek napisano na ten temat, dlaczego akurat moja miałaby zostać przeczytana przez kogokolwiek? No może zmuszę do tego członków swojej rodziny, ale oni będą najsurowszymi krytykami. W tym momencie, kiedy dopadło mnie zwątpienie, moja córka poleciła mi książkę Mel Robbins „The 5 Second Rule”. Metoda jest prosta i genialna jednocześnie. Jak coś masz zrobić, masz pięć sekund, aby to zacząć, po tym czasie twój mózg zacznie produkować tysiące powodów, „dlaczego” nie musisz bądź nie możesz tego zrobić. Ta sama metoda dotyczy pisania książek. Masz marzenie o napisaniu książki? ZRÓB TO! Nie wymyślaj wymówek. Czasami nie ma następnego razu, drugiej szansy lub przerwy. Przestań czekać. Teraz albo nigdy. Robisz coś bardziej niebezpiecznego. Celowo przekonujesz się, że „teraz to nie ten czas”. Aktywnie pracujesz przeciwko swoim marzeniom.

Gdy skończyłam tę książkę, miałam bardzo silne poczucie spełnienia i wątpliwości jednocześnie. Wywodzą się one z emocji, jakie towarzyszyły mi przez cały czas podczas jej tworzenia. Z jednej strony wciąż mam głębokie poczucie konieczności podzielenia się moim doświadczeniem z osobami, które tego potrzebują. Ponadto wiem, czego potrzebują, ponieważ mam już pewne doświadczenie z programów mentoringowych i dobrze wiem, czego brakuje innym osobom do pełni rozkwitu ich kariery zawodowej, co ich hamuje, co onieśmiela, jakiej wiedzy praktycznej im brakuje. To wszystko starałam się uwzględnić w tej książce. To wszystko, czego ja się nauczyłam przez 25 lat swojej kariery, starałam się oddać w najbardziej przystępny i uniwersalny sposób swoim czytelnikom.

Z drugiej zaś strony, zarówno na początku tego projektu, jak i w trakcie jego realizacji, a nawet teraz, kiedy już ukończyłam tę książkę, mam wątpliwości, czy nie jest to wiedza zbyt oczywista, zbyt infantylna, żeby nie powiedzieć niepoważna. Wciąż nie znam odpowiedzi. Wiem jednak, że nawet jeśli lektura tej książki pomoże zrewidować plany zawodowe i przejść choć o krok dalej co najmniej jednej osobie – to już będę szczęśliwa.

Czy nadal potrafimy ze sobą rozmawiać?

Kiedyś, jeszcze całkiem niedawno, było tak, że aby odbyć uprzejmą rozmowę, musieliśmy tylko postępować zgodnie z radą Henry’ego Higginsa w My Fair Lady: „Trzymaj się tematu pogody i swojego zdrowia”. Ale w dzisiejszych czasach, te tematy też nie są już bezpieczne. Obecny świat, w którym żyjemy, ten świat, w którym każda rozmowa może przerodzić się w kłótnię, w której nasi politycy nie mogą ze sobą rozmawiać i gdzie nawet w najbardziej trywialnych sprawach ktoś z pasją walczy zarówno za jak i przeciw, ten świat nie jest już taki jak był do niedawna. Mamy do czynienia z nową „normalnością”. Pew Research przeprowadził badanie na 10 000 dorosłych Amerykanów i odkrył, że w tej chwili jesteśmy bardziej spolaryzowani, bardziej podzieleni niż kiedykolwiek w historii. Prawdopodobieństwo kompromisu jest mniejsze, co oznacza, że nie słuchamy się nawzajem. Podejmujemy decyzje dotyczące tego, gdzie mieszkać, kogo poślubić, a nawet kim będą nasi przyjaciele, na podstawie tego, w co już wierzymy. Znów oznacza to, że nie słuchamy się nawzajem. Rozmowa wymaga równowagi między mówieniem a słuchaniem, a gdzieś po drodze utraciliśmy tę równowagę.

Część tego jacy się staliśmy wynika z technologii. Smartfon, które wszyscy mamy w rękach lub jest wystarczająco blisko, aby można po niego naprawdę szybko sięgnąć, jest znaczącą częścią tej technologii. Według Pew Research około jedna trzecia amerykańskich nastolatków wysyła ponad sto wiadomości dziennie. Wielu z nich, prawie większość z nich, jest bardziej skłonnych do wysyłania SMS-ów do znajomych niż do rozmowy twarzą w twarz. Umiejętność konwersacji może być jedną z najczęściej pomijanych umiejętności, których już dziś nie uczymy naszych dzieci. Dzieci spędzają codziennie godziny komunikowaniu się za pośrednictwem ekranów, głównie używając zdjęć i grafik, ale rzadko mają okazję doskonalić swoje umiejętności komunikacji interpersonalnej.

Często jesteśmy zarzucani poradami jak skutecznie słuchać czy też jak skutecznie prezentować. Do najbardziej popularnych rad należą: patrzenie rozmówcy prosto w oczy, skinienie głową i uśmiech, aby pokazać, że zwracamy uwagę na to co rozmówca przekazuje nam, prośba o powtórzenie jakiejś kwestii, prośba o wrócenie do konkretnego faktu z rozmowy lub prezentacji, powtórzenie przez nas samych słów naszego rozmówcy lub próba podsumowania w kilku słowach jego wypowiedzi. Tak, to są często proponowane nam techniki. Tylko czy naprawdę jest to wyraz naszego zainteresowania rozmową, czy jest to pozorowanie zainteresowania?

W trakcie mojego ostatniego projektu mentoringowego moja mentee poprosiła mnie o kilka wskazówek, jak być bardziej zauważalną na spotkaniach w pracy, jak się bardziej wyróżnić. Przyznaję szczerze, że dokładnie takich wskazówek jak wyżej wymienione udzieliłam także ja sama. Powiem więcej, sama kiedyś korzystałam z pomocy coacha, który mnie tego nauczył. Wcześniej uważałam, że jak nie mam nic mądrego do wniesienia do dyskusji, bądź też ta dyskusja mnie niespecjalnie interesuje, starałam się nie odzywać. Nie, nie starałam się – bo to wyglądałoby na celowe działanie. Nie czułam żadnej potrzeby, aby się odzywać. Jaki był tego efekt? Mój manager podczas oceny rocznej zasugerował mi pracę nad sobą z pomocą coachingu, aby stać się bardziej aktywnym rozmówcą i bardziej odznaczać swoją obecność na spotkaniach. Ci, którzy mnie znają lepiej, na pewno wiedzą, że jak mnie jakiś temat dotyczy, interesuje, bądź jestem w daną kwestię zaangażowana – to problemem jest, aby mnie „przegadać”. Zatem moje warsztaty coachingowe odebrałam bardzo sceptycznie. Uważałam to za zachowania sztuczne, pozorowane, nieszczere, ba… nawet śmieszne i niegodne. Spróbowałam jednak i o dziwo, rzeczywiście to działa. Tylko czy efekt był dla mnie zadowalający? Niekoniecznie. Potraktowałam raczej tę „umiejętność” jako przydatną do robienia wrażenia, ale nadal pozostałam z negatywnymi emocjami co do jej etyczności.

Dziś chyba dorosłam już do tego, aby przyznać, że to jest totalna bzdura! Po co robić wrażenie, że coś mnie interesuje – jeśli prawda jest taka, że mnie nie interesuje? Natomiast, nie ma powodu używania tych socjotechnicznych chwytów, jeśli rozmowa faktycznie cię wciąga.

Mam jednak inne spostrzeżenia i zalecenia, jak można prowadzić rozmowę zwłaszcza w dzisiejszych realiach wszechobecnego braku koncentracji, aby była ona faktycznie ciekawa i interesująca dla obu stron.

Po pierwsze: podczas rozmowy bądźmy obecni!

I nie mam tu na myśli takich prostych rzeczy jak: odłóż swój telefon komórkowy, tablet, kluczyki do samochodu lub cokolwiek, co masz w dłoni. Mam na myśli „bądź obecny”. Bądź w tej chwili tu i teraz, albo nie prowadź tej rozmowy wcale. Nie myśl o kłótni z szefem. Nie myśl o tym, co będziesz jadł na obiad. Jeśli chcesz wyjść z rozmowy, wyjdź z rozmowy, ale nie bądź w niej w połowie, a w połowie poza nią.

Po drugie: nie beatyfikujmy się w rozmowie

Jeśli chcesz wyrazić swoją opinię bez możliwości odpowiedzi, kłótni, reakcji zwrotnej lub wzrostu emocji, napisz blog. Musisz potraktować każdą rozmowę, jako okazję, że możesz, a nawet musisz podczas tej rozmowy czegoś się nauczyć. Słynny terapeuta M. Scott Peck powiedział, że prawdziwe słuchanie wymaga „odłożenia siebie na bok”. A czasem oznacza to odłożenie na bok swojej osobistej opinii. Powiedział, że wyczuwając tę akceptację, mówca będzie coraz mniej wrażliwy i coraz bardziej otworzy słuchaczowi wewnętrzne zakamarki swojego umysłu. Ponownie załóż, że musisz się czegoś nauczyć. Bill Nye: „Każdy, kogo spotkasz, wie coś, czego nie znasz, każdy jest w czymś ekspertem”.

Po trzecie: używajmy pytań otwartych

W takim przypadku weź wskazówkę od dziennikarzy. Zacznij pytania od tego, kto, co, kiedy, gdzie, dlaczego i jak? Jeśli zadajesz skomplikowane pytanie, uzyskasz prostą odpowiedź. Jeśli zapytam: „Byłeś przerażony?” odpowiesz na najsilniejsze słowo w tym zdaniu, którym jest „przerażony”, a odpowiedź brzmi „Tak, byłem” lub „Nie, nie byłem”. „Byłeś zły?” „Tak, byłem bardzo zły”. Pozwól im to opisać. Oni są tymi, którzy wiedzą. Spróbuj zadać im takie pytania, jak: „Jak to było?” „Jak się czułeś?” Ponieważ wtedy będą musieli zatrzymać się na chwilę i pomyśleć o tym, a dostaniesz o wiele bardziej interesującą odpowiedź.

Po czwarte: dajmy się ponieść rozmowie 

Oznacza to, że myśli pojawią się w twoim umyśle i musisz pozwolić im je opuścić. Często słyszeliśmy wywiady, w których gość rozmawia przez kilka minut, a następnie gospodarz wraca i zadaje pytanie, które wydaje się jakby znikąd lub na które już udzielono odpowiedzi. Oznacza to, że gospodarz prawdopodobnie przestał słuchać, cały czas wypowiedzi swojego rozmówcy nie słuchał, tylko myślał o tym fantastycznym pytaniu, które zaplanował zadać i czeka z niecierpliwością, kiedy rozmówca skończy „gadać”, a on w końcu będzie mógł je zadać. I robimy dokładnie to samo w naszych rozmowach. Przeróżne myśli będą przychodzić nam do głowy podczas rozmowy. Nie zatrzymamy tego. To co możemy zrobić to pozwolić im odejść tak szybko jak przyszły. Natomiast jeśli faktycznie coś ważnego nam się nasunie i chcemy o to zapytać, zapiszmy sobie, żeby zadać pytanie później, bez potrzeby przerywania wypowiedzi naszemu rozmówcy i bez potrzeby tracenia uwagi.

Po piąte: jeśli czegoś nie wiemy, powiedzmy to szczerze

Przyznanie się podczas rozmowy do faktu, że czegoś nie wiemy, nie jest objawem naszego niskiego poziomu wiedzy, a wręcz odwrotnie – wysokiej świadomości i dojrzałości. Jest takie powiedzenie „Im więcej rozumiem, tym bardziej jestem świadomy, ile nie rozumiem”. Być może przyznanie się do niewiedzy może być frustrujące. Ale kto traci, jeśli tego nie zrobimy? Podejrzewam, że najwięcej tracimy my sami. Zamiast wprost zakomunikować, że akurat czegoś nie wiemy, udajemy osobą kompetentną i wykwalifikowaną, gorliwie potakując. A może zamiast zmyślać i kreować się na eksperta, warto schować swoją dumę i bez udawania, powiedzieć: „Stary, cholera, nie wiem. Wytłumaczysz mi?”. Zyskacie czas i nie będziecie niepotrzebnie się irytować. Zdrowo jest czegoś nie wiedzieć. Serio. Dzięki temu, że nie wiem, mogę uczyć się nowych rzeczy i czerpać wiedzę od innych.

Po szóste: nie zrównujmy swojego doświadczenia z doświadczeniem rozmówcy

Jeśli ktoś ci mówi o utracie członka rodziny, nie zaczynaj mówić o czasie, w którym ty straciłeś członka rodziny, wykaż odrobinę empatii i daj czas rozmówcy na jego historię. Jeśli ktoś ci mówi o problemach, jakie ma w pracy, dopytaj o szczegóły i postaraj się coś doradzić, zamiast dla równowagi mówić jak bardzo nienawidzisz swojej pracy. To nie to samo. Nigdy nie jest tak samo. Wszystkie doświadczenia są indywidualne i co ważniejsze, nie chodzi w tym momencie o ciebie. Nie musisz poświęcać tej chwili, aby udowodnić, jak niesamowity jesteś lub ile wycierpiałeś.

Numer siedem: starajmy się unikać powtórzeń

Ta rada jest totalnie zaprzeczeniem tego, czego nas uczą zwyczajowo eksperci od robienia dobrego wrażenia. Powtarzanie w mojej ocenie jest protekcjonalne i bardzo nudne. Zwróćcie na to uwagę w waszych najbliższych rozmowach, nie powtarzajcie swoich kwestii kilkakrotnie, ale i nie powtarzajcie kwestii swoich rozmówców. Postawmy na jakość rozmowy a nie na ilość wypowiedzianych słów.

Po ósme: nie przesadzajmy ze szczegółami

Szczerze mówiąc, ludzie nie przejmują się latami, imionami, datami i wszystkimi szczegółami, o których staracie się opowiedzieć. Nie są w stanie tego zapamiętać. Postaraj się w rozmowie wyczuć na ile twoja dbałość o fakty interesuje drugą stronę. Zawsze dostosuj poziom szczegółowości do akceptacyjnego poziomu percepcji rozmówcy. W przeciwnym razie wasza rozmowa zamieni się w twój monolog, z którego oczywiście będziesz dumny, no tylko że rozmówca właśnie robi sobie w myślach plan jutrzejszego dnia lub planuje weekend.

Po dziewiąte: słuchajmy

Nie potrafię powiedzieć, ile naprawdę ważnych osób powiedziało, że słuchanie jest być może najważniejszą umiejętnością, którą możesz rozwinąć. Budda powiedział, a ja parafrazuję: „Jeśli masz otwarte usta, nie uczysz się”. Dlaczego się nie słuchamy? Po pierwsze, dlatego że wolimy mówić niż słuchać, ponieważ nasze racje są ważniejsze. Kiedy mówię, mam kontrolę. Nie muszę słyszeć niczego, co mnie nie interesuje. Jestem w centrum uwagi. Mogę wzmocnić własną tożsamość. Ale jest jeszcze jeden powód, nie słuchamy, ponieważ rozpraszamy się. Przeciętny człowiek mówi z prędkością około 225 słów na minutę, ale możemy słuchać z prędkością do 500 słów na minutę. Więc nasze umysły wypełniają te pozostałe 275 słów myśleniem o czymś innym i często nawet nie związanym z rozmową. Musisz nauczyć się słuchać. Stephen Covey powiedział: „Większość z nas nie słucha z zamiarem zrozumienia. Słuchamy z zamiarem udzielenia odpowiedzi”.

Jeszcze jedna zasada, numer 10: mówmy krótko

Joseph Pulitzer powiedział: „Zawsze, kiedy coś mówisz, mów krótko a będą tego słuchać, mów jasno, a będą rozumieć, mów obrazowo a zachowają to w pamięci”. Postaraj się nie wyjść na nudziarza, nie przesadzaj z dygresjami, nie opowiadaj historii swojego życia. Obserwuj rozmówcę, kiedy mówisz. Jeśli tylko zauważysz jakikolwiek objaw utraty zainteresowania twoją wypowiedzią, przekaż głos drugiej stronie, w przeciwnym razie, ponownie skazujesz się na monolog zamiast rozmowy.

VII edycja Programu Mentoringowego Fundacji Liderek Biznesu

VII EDYCJA PROGRAMU MENTORINGOWEGO 2020 FUNDACJI LIDEREK BIZNESU OTWARTA! – INTERAKTYWNA GALA! (9.06.2020)

9 czerwca br. odbyła się uroczysta Inauguracja 7. edycji Programu Mentoringowego 2020, którą w imieniu Fundacji Liderek Biznesu otworzyła Iwona Kozera, Fundator i Agnieszka Maciejewska, Prezes Zarządu Fundacji.

Po raz pierwszy w historii Fundacji Liderek Biznesu gala przeniosła się w interaktywną przestrzeń. Było to możliwe dzięki profesjonalnemu wsparciu firm: Agencja Perfectto Events, Studio graficzne Dreamage, Studio firmy VES oraz prowadzącej event Iwonie Radziszewskiej.

Już na etapie rekrutacji wiedzieliśmy, że edycja 2020 pod wieloma względami będzie pionierska! Po raz pierwszy rekrutacja do Programu była prowadzona w tak skomplikowanej i turbulentnej rzeczywistości związanej z pandemią COVID-19, z którą przyszło nam wszystkim się mierzyć. Dla Fundacji stało się to wyzwaniem, ale również stworzyło dodatkową wartość i przestrzeń, m.in. otwierając dostęp do Programu w formule online dla uczestników z całej Polski.

„Plan Podróży” Programu Mentoringowego 2020  podczas inauguracyjnego wieczoru przedstawiło grono – po raz pierwszy – aż trzech Opiekunów Merytorycznych: Jadwiga Kuczkowska, Agnieszka Maruda-Sperczak i Dawid Wawrzyniak.

W 7 edycji Programu będzie pracować razem 144 par mentoringu klasycznego i odwróconego. Uruchomiona została także po raz pierwszy dodatkowa inicjatywa wsparcia dedykowana dla mentorów bieżącej edycji i mentorów „bez pary”, którzy będą się wzajemnie wspierać, dzielić wiedzą i doświadczeniem w aktualnej rzeczywistości.

Kim jest Mentor?

Mentorami w Programie Mentoringowym Fundacji Liderek Biznesu są osoby, które już dziś są liderami bądź liderkami biznesu i chcą dzielić się z innymi wiedzą i zdobytym na przestrzeni lat doświadczeniem.

Kim jest Mentee?

Mentee to osoba:

  • z wykształceniem wyższym, z minimum 7-letnim doświadczeniem zawodowym (w tym min. 5 lat od ukończenia studiów wyższych)
  • aspirująca do obejmowania stanowisk zarządczych oraz do bycia formalnym liderem w organizacji
  • chcąca świadomie kształtować swój rozwój zawodowy i osobisty
  • ciągle doskonaląca kompetencje przywódcze
  • posiadająca  konkretne cele zawodowe
  • gotowa do zdyscyplinowanej pracy nad celami uzgodnionymi z Mentorem
  • chcąca świadomie kształtować swój rozwój zawodowy i osobisty
  • otwarta i gotowa na przyjmowanie konstruktywnych informacji zwrotnych.

TRWA VII. edycja PROGRAMU MENTORINGOWY 2020

(zobacz szczegóły) -podlinkować do https://www.fundacjaliderekbiznesu.pl/pm/edycja-2020/

Forma prowadzenia Programu będzie dostosowana do aktualnych wymogów bezpieczeństwa w kraju. Program Mentoringowy może być prowadzony w formie zdalnej w całości lub w części – tak długo, jak będzie to konieczne.

Korzyści z udziału w Programie Mentoringowym

Dla Mentora:

  • refleksja i satysfakcja z faktu pomagania innym w rozwoju i podnoszeniu ich samoświadomości
  • radość z możliwości szczerego dzielenia się własnymi doświadczeniami w rozwijaniu własnej ścieżki kariery z Mentee
  • możliwość spojrzenia na kwestie biznesowe z innej perspektywy
  • budowanie sieci kontaktów

Dla Mentee:

  • doskonalenie umiejętności zawodowych i przywódczych
  • bardziej świadoma i usystematyzowana realizacja celów zawodowych
  • możliwość stałej konfrontacji i analizy własnych pomysłów
  • analiza możliwości zawodowych w odniesieniu do osobistego systemu wartości i celów życiowych
  • otrzymanie wsparcia i zrozumienia, bycie wysłuchanym
  • Mentor dzielący się własnym doświadczeniem i umiejętnościami zarządczymi
  • nauka łączenia życia zawodowego z prywatnym
  • ustrukturyzowanie procesu planowania ścieżki kariery
  • zwiększenie świadomości własnego potencjału  i rozwój talentów
  • budowanie sieci kontaktów