Zbuduj karierę swoich marzeń

Podstawową zasadą planowania kariery jest posiadanie jasnej wizji, co chce się robić i co chce się osiągnąć. Trudno sobie wyobrazić wybudowanie domu bez szczegółowego projektu lub podróż samolotem z Warszawy do Londynu bez dokładnej nawigacji.

Tym, co wyróżnia ludzi sukcesu jest umiejętność jasnego precyzowania celów i planowania kariery zawodowej. Te osoby przede wszystkim wiedzą czego chcą i dzięki temu udaje im się to osiągnąć.

Definicja „kariery” mówi, że jest to droga zawodowego rozwoju człowieka, która dokonuje się w wyniku wykonywania różnych prac, pełnienia rozmaitych funkcji i zajmowania stanowisk w strukturze jednego lub wielu przedsiębiorstw.

Rozwój zawodowy, czyli karierę, można postrzegać w różny sposób:
– jako cel sam w sobie,
– jako środek służący uzyskaniu innych celów (np.: wartości materialnych, prestiżu lub władzy)
– lub jako produkt uboczny codziennej pracy zawodowej.

Można oczywiście ograniczyć swój rozwój do wykonywania bieżących zadań, w trakcie których nabywa się nowe umiejętności i poszerza swoje kwalifikacje, jednak takie działanie na dłuższą metę okaże się niewystarczające.

Tworząc strategię planowania kariery, należy zacząć od szczerej refleksji nad swoją osobą. Analiza samego siebie umożliwi wybór właściwego celu życiowego i zawodowego, zgodnego z pragnieniami i przekonaniami.

CEL:
– co chciałbyś osiągnąć w życiu,
– kim chciałbyś być,
– co jest dla Ciebie najważniejszą rzeczą, którą chciałbyś robić w przyszłości,
– jaki jest Twój wymarzony zawód,
– jak widzisz siebie za 5/10/20 lat;

WARTOŚCI:

– należy określić to, co jest dla Ciebie najważniejsze,
– jakie wartości wyznajesz,
– jakimi zasadami kierujesz się w życiu,
– z czego nie mógłbyś zrezygnować,
– co cenisz w szczególności

ZAINTERESOWANIA:

– jakie są Twoje zainteresowania,
– co lubisz robić,
– dlaczego te rzeczy Cię pasjonują,
– jakiego typu sytuacje i zadania motywują Cię do działania,
– w jakim środowisku czujesz się najlepiej;

UMIEJĘTNOŚCI:

– jakie umiejętności posiadasz,
– w czym jesteś dobry,
– jak pracujesz w zespole,
– czy masz zdolności przywódcze,
– czy umiesz efektywnie rozwiązywać problemy,
– czy łatwo dostosowujesz się do zmian,
– czy jesteś elastyczny,
– czy łatwo nawiązujesz kontakty,
– czy potrafisz pracować w stresie itp.;

KOMPETENCJE:

– jakie wykształcenie posiadasz i w jakiej dziedzinie,
– jakie programy komputerowe obsługujesz,
– jakie języki obce znasz i w jakim stopniu,
– czy posiadasz jakieś certyfikaty potwierdzające Twoje umiejętności;

ŚRODOWISKO PRACY:

– czy wolisz pracować w domu czy poza nim,
– czy chciałbyś mieć kontakt z klientami czy raczej nie,
– czy łatwiej osiągasz cele pracując samodzielnie czy w zespole,
– czy wolisz podejmować decyzje samodzielnie i być za nie odpowiedzialny, czy wolisz, gdy inni podejmują je za Ciebie,
– co Cię motywuje do pracy,
– czy jesteś gotowy podróżować,
– czy lubisz ryzyko itp.

Bardzo istotne jest wyznaczenie i realizacja celu. Musisz zastanowić się nad powyższymi zagadnieniami i pytaniami, a odpowiedzi spisać. Wyznaczone cele powinny być konkretne, wskazujące na to co chce się osiągnąć.

Opracowując cele można wykorzystać technikę SMART lub SMARTER.

Realizacja celu (celów) będzie łatwiejsza jeżeli:

– wyznaczysz kolejno, co należy zrobić by te cele osiągnąć – zaplanujesz w czasie ich realizację
– spośród swoich umiejętności i kompetencji wybierzesz te, które mogą być ważne w przyszłej pracy zawodowej, do każdej z nich podasz przykłady z życia (ze szkoły, pracy, działalności studenckiej, charytatywnej)
– zastanowisz się, które z umiejętności powinny być przez Ciebie rozwijane i udoskonalane, by znaleźć wymarzoną pracę
– oraz pomyślisz, co zrobić by to osiągnąć, jakie działania podjąć
– ustalisz jakie posiadasz zalety, umiejętności i jakie są czynniki zewnętrzne, które będą Ci sprzyjać w czasie realizacji celu
– ustalisz wady, słabości i czynniki zewnętrzne, które będą stać Ci na przeszkodzie i co można zrobić by je pokonać.

Każdy ma jakieś mocne strony i ciekawe zainteresowania. Możesz wybrać zawód, który pozwoli je wykorzystać.
Słabe strony lub wady czasami nie są trwałą niezdolnością czy brakiem talentu, ale jedynie efektem zbyt małej pracy nad sobą. Staraj się mówić o sobie zawsze dobrze.
Nie używaj żadnych słów, które podważają twój wizerunek lub stawiają cię w złym świetle.
Nie możesz się wywyższać ponad innych, ale nie musisz też być fałszywie skromnym. Jeśli inni mówią o pozytywnych cechach charakteru, należy to przyjąć to, podziękować i spróbować podejmować się zadań, w których te cechy (zalety), będą mogły być wykorzystywane.
Cechy charakteru mają wiele wspólnego z sukcesem i zadowoleniem z wykonywanej pracy. Są one niezwykle ważne przy wyborze zawodu, a także środowiska pracy, czyli miejsca i ludzi, z którymi będziesz pracować.
Warto zastanowić się, jakie wartości cenisz w życiu i które z nich chcesz realizować w swojej pracy?

Aby być konkurencyjnym na podlegającym ciągłym zmianom i rządzonym prawami ostrej konkurencji współczesnym rynku pracy, konieczne są kierunkowe i systematyczne działania.
Nie wystarczy, że dokonasz jednorazowo prostej refleksji nad aktualną sytuacją, potrzebne jest opracowanie strategii budowania kariery zawodowej i ciągła jej ewaluacja.

Chcesz wiedzieć więcej i bardziej szczegółowo jak to wszystko zrobić?

Zapraszam do lektury mojej książki „Zbuduj karierę swoich marzeń”.

Specjalista od wszystkiego vs ekspert

Postanowiłam się z Wami dzisiaj podzielić pewną refleksją i jednocześnie inspiracją, jaką napotkałam dziś o poranku 🤩
Odsłuchałam dziś rano bardzo ciekawe motywacyjne video mojego osobistego coacha Piotra Janakiewicza. Na marginesie, coaching u Piotra zmienił moje życie, a były to jedynie 2h sesji coachingowych.
Co mnie najbardziej ujęło w tym wspomnianym filmie motywacyjnym, to dwie sentencje, które niby nie są niczym odkrywczym, a jednak bardzo do mnie przemawiają. Ciekawa jestem także Waszego zdania na ten temat.
Pierwsza sentencja to:
„Generalist look for Clients,
but Clients look for Experts”
Jest w tym zdaniu coś bardzo ważnego. Nie ma znaczenia, czy prowadzisz biznes, czy szukasz pracy – obie sytuacje korespondują z tym zdaniem.
Wyobraź sobie, że jesteś osobą, która aktualnie szuka pracy. Wysyłasz do potencjalnych pracodawców oraz w odpowiedzi na ogłoszenia o pracę dokładnie to samo CV, w którym opisujesz wszystko co w życiu zawodowym zrobiłaś/eś bez podkreślenia najbardziej specyficznego obszaru, w którym jesteś, bądź czujesz się ekspertem/specjalistą. Czy masz szansę, aby Twoje CV zainteresowało kogokolwiek? Nie sądzę. Niestety takich specjalistów od wszystkiego jest całe mnóstwo. Co zatem musisz zrobić żeby przykuć uwagę Twojego potencjalnego Pracodawcę/Klienta? Opisać dokładnie swój obszar ekspertyzy. Pokazać w czym jesteś najlepsza/y na świecie i dlaczego to Ty, jak nikt inny, nadajesz się na tę pozycję. Parafrazując powyższą sentencję „Specjaliści od wszystkiego szukają pracy, praca szuka eksperta”.
I druga sentencja z tegoż samego video, która mnie zainspirowała dziś:
„Desperation is much stronger than inspiration”
I tu także zgadzam się z autorem tych słów w 100%.
Wyobraź sobie, że chcesz zmienić pracę. Myślisz o tym, jak fajnie by to było pracować w innym miejscu niż obecnie. Tu, już mało co Cię cieszy, mało co Cię satysfakcjonuje, ale… trudno podjąć decyzję (złota klatka). A co jeśli ktoś Cię do tego zmusi? Na przykład stracisz pracę i nagle musisz się ostro zabrać za szukanie nowej. Motywacja do działania jest zupełnie innej wagi. Telefon do osób z grupy kontaktów, w celu popytania o możliwość zatrudnienia, kiedy mamy pracę wydaję się być nierealny. Jak już pracę stracisz, wtedy sięgasz desperacko po ten telefon i dzwonisz. Różnica jest jednak taka, że dużo łatwiej znajdziesz pracę, kiedy jeszcze masz poprzednią, niż jak pozostajesz bez pracy i brzmisz w słuchawce desperacko. Pamiętaj o tym i świadomie kieruj swoim życiem i swoimi wyborami.
Bądź ekspertem w swojej niszy i działaj na poziomie inspiracji z takim samym zaangażowaniem, jakbyś był/a zdesperowana!
Zapraszam do dyskusji!

Czy to jest już ten czas, aby poważnie myśleć o karierze portfelowej?

Co to jest ta kariera portfelowa? Jest to fakt posiadania kilku prac w niepełnym wymiarze godzin naraz, zamiast jednej pracy w pełnym wymiarze godzin. Kariera portfelowa jest odpowiednia dla osób, które chcą urozmaicić swoje życie zawodowe lub decydować w pełni o swojej przyszłości lub jedno i drugie jednocześnie.

Wiele osób ma trudności ze znalezieniem tej jednej kariery, która uszczęśliwi ich do końca życia. Co by było, gdybyś nie musiał wybierać jednej ścieżki? Obecnie coraz więcej pracowników przedkłada wolność i elastyczność nad pozornie bezpieczną pracę w korporacji. Zjawisko to jest wspierane przez niedawne badanie, z którego wynika, że ​​24 miliony amerykańskich pracowników chce zrezygnować z tradycyjnego zatrudnienia, aby zostać własnym szefem. Okazuje się, że samozatrudnienie jest nowym i nie tylko amerykańskim marzeniem. Wzrost samozatrudnienia w połączeniu z rozwijającą się ekonomią wyzysku (niskie wynagrodzenie, długie godziny czasy pracy) sprawia, że ​​kariera portfelowa jest realną opcją dla wielu myślących dziś o swojej przyszłości głównie młodych ludzi.

Czym jest kariera portfelowa?

Dzisiejsi pracownicy chcą większej kontroli nad tym, jak i dlaczego pracują. Kariera portfelowa może dać im to, a nawet więcej. Kariera portfelowa to styl pracy, w którym łączysz wiele strumieni dochodów — często tworząc mieszankę pracy w pełnym lub niepełnym wymiarze godzin, freelancingu lub pracy jako konsultant. Na przykład możesz połączyć doradztwo z pracą w niepełnym wymiarze godzin, opracowywaniem własnego produktu lub usługi i pisaniem na zlecenie. Największym tematem związanym z karierą portfelową jest samozarządzanie. Ty decydujesz kiedy pracujesz, z kim pracujesz i ile jesteś wart.

Jakie są korzyści z kariery portfelowej?

Jest mało prawdopodobne, że jedna praca będzie w stanie zapewnić Ci satysfakcję, rozwój i wszechstronność, na jaką zasługujesz. Kariera portfelowa oferuje wiele korzyści, w tym możliwość:

– Poznania swoich pasji

– Rozwijania nowych umiejętności i wiedzy

– Kontrolowania trajektorii swojej kariery

– Cieszenia się większą elastycznością i różnorodnością w swojej pracy

– Realizowania wielu strumieni dochodów (zapewniając większe bezpieczeństwo finansowe i możliwość rozłożenia ryzyka na kilka projektów lub firm)

Czy kariera portfelowa jest dla Ciebie odpowiednia?

Istnieje pewien typ osoby, którą pociąga kariera portfelowa. Barbara Sher, autorka bestsellera Refuse to Choose, nazywa je „Skanerami”. Jedną z najbardziej podstawowych cech skanera jest intensywna ciekawość w wielu niezwiązanych ze sobą tematach — interesuje ich wszystko. Innym terminem używanym do opisania tego typu osoby jest multipotencjalność. Multipotencjalność to termin edukacyjny i psychologiczny odnoszący się do zdolności i preferencji osoby, szczególnie o silnej ciekawości intelektualnej lub artystycznej, do osiągania sukcesów w dwóch lub więcej różnych dziedzinach.

Aby ustalić, czy kariera portfelowa może być dla Ciebie odpowiednia, zacznij od zadania sobie następujących pytań:

– Czy jesteś rozdarty między kilkoma opcjami swojej przyszłej kariery i trudno ci się zdecydować?

– Często masz w głowie wiele pomysłów na projekty lub biznesy?

– Czy lubisz przez chwilę zagłębiać się w jeden przedmiot lub karierę, a potem szybko rozprasza cię coś innego?

– Czy myśl o osiedleniu się w jednej karierze lub branży i wspinaniu się po drabinie korporacyjnej przez resztę swojego życia jest całkowicie niewyobrażalna?

Jeśli odpowiedziałaś/-eś „tak” na jedno lub więcej z tych pytań, możesz zastanowić się, czy kariera portfelowa może zapewnić ci różnorodność i autonomię, której pragniesz.

W tym zmieniającym się środowisku pracy specjalizowanie się w jednej rzeczy jest ryzykowne. Trudno jest również uzyskać całą satysfakcję, jakiej potrzebujemy jako ludzie, z jednej pracy. Łączenie umiejętności i podążanie wieloma ścieżkami kariery zapewnia większe bezpieczeństwo i jest skutecznym sposobem na zachowanie elastyczności. Chociaż ten styl pracy może niektórym wydawać się niekonwencjonalny, stanie się on coraz bardziej normą, ponieważ coraz więcej osób odkryje korzyści płynące z tworzenia kariery, na którą zasługują. W końcu, jeśli nie przejmiesz na własność swojej kariery, przejmie ją ktoś inny i będziesz na jego łasce do końca życia.

Sześć kroków, które pozwolą ci stać się lepszym odbiorcą informacji zwrotnych

Dlaczego informacje zwrotne nie przynoszą pożądanych skutków?

Co sprawia, że odbieranie informacji zwrotnych jest takie trudne? Proces ten wzmaga napięcie, jakie tworzy się pomiędzy dwiema podstawowymi potrzebami ludzkimi:

  • potrzebą uczenia się i rozwijania oraz
  • potrzebą bycia akceptowanym takim, jakim się jest.

W efekcie nawet, wydawałoby się, życzliwa sugestia może sprawić, że poczujesz się rozgniewany, zdenerwowany, źle potraktowany lub poważnie zagrożony. A uwaga w stylu: ,,nie bierz tego do siebie”, nie łagodzi w żaden sposób uderzenia.

Chcąc poprawić umiejętność przyjmowania informacji zwrotnych, musisz w pierwszej kolejności zrozumieć swoje emocje i zapanować nad nimi. Prawdopodobnie sądzisz, że krytyka może cię dotknąć na tysiąc sposobów, ale w rzeczywistości dzieje się tak tylko w trzech wymiarach.

Czujniki prawdy reagują na treść informacji zwrotnych. Jeśli ocena lub rada wydaje ci się nietrafiona, nieprzydatna albo też po prostu nieprawdziwa, czujesz się skrzywdzony, jesteś oburzony i wściekły.

Czujniki relacji uruchamiają się pod wpływem osoby udzielającej informacji zwrotnych.

Na dialog z tą osobą może nakładać się twoja opinia o niej (,,On się na tym nie zna!”) i to, jakie masz zdanie na temat waszych wcześniejszych interakcji (,, Po tym, co dla ciebie zrobiłem, stać cię tylko na małostkową krytykę? „). Z tego względu możesz odrzucić coaching, który zaakceptowałbyś w warstwie merytorycznej, gdyby pochodził od kogoś innego.

Czujniki tożsamości są w stu procentach nakierowane na twój stosunek do samego siebie. Niezależnie od tego, czy krytyka będzie słuszna, czy nie, mądra czy bezmyślna, może mieć na ciebie katastrofalny wpływ, jeśli zachwieje twoim przekonaniem o tym, kim naprawdę jesteś. W takich momentach będziesz się zmagał z poczuciem obezwładnienia, drażliwością lub też dezorientacją.

Wszystkie te reakcje są naturalne i usprawiedliwione, w niektórych przypadkach nawet nieuniknione. Sztuka nie polega na tym, by udawać, że ich nie odczuwasz, ale na tym, by dowiedzieć się, co się z tobą dzieje i nauczyć się czerpać korzyści z informacji zwrotnych nawet wówczas, gdy uruchamiają one jeden lub więcej czujników.

Sześć kroków, które pozwolą ci stać się lepszym odbiorcą informacji zwrotnych

Właściwe odbieranie informacji zwrotnych to proces, który polega na ich sortowaniu i filtrowaniu. Powinieneś zrozumieć punkt widzenia drugiej osoby; przemyśleć sugestie, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać ci się mało sensowne i wypróbować, na zasadzie eksperymentu, różne sposoby postępowania. Musisz również odrzucić lub odłożyć na bok krytyczne uwagi, które są faktycznie bezzasadne lub nie nadają się do natychmiastowego wykorzystania. Jest jednak prawie niemożliwe wykonanie którejkolwiek z tych rzeczy wtedy, gdy uruchomią się twoje czujniki. Zamiast nakłonić cię do rzeczowej rozmowy, która pomoże ci nauczyć się czegoś nowego, czujniki każą zareagować w sposób zakładający: odrzucenie, kontratak lub wycofanie się.

Sześć opisanych dalej kroków powstrzyma cię przed odłożeniem do lamusa cennych informacji zwrotnych lub – co może mieć równie szkodliwe skutki – zaakceptowaniem i zastosowaniem się do uwag, które powinieneś zignorować.

Krok 1 – Poznaj swoje skłonności

INFORMACJE ZWROTNE OTRZYMUJESZ przez całe życie, więc niewątpliwie reagujesz na nie według pewnego wzorca. Czy bronisz się, wykorzystując fakty (,,To absolutna nieprawda”), spierasz się o sposób przekazania informacji (,,Czy naprawdę zrobiłeś to przy użyciu e-maila?”), czy oddajesz cios (,,I to nie kto inny, tylko ty?”)? Czy pokazujesz uśmiechniętą twarz, ale kipisz w środku? Czy zbiera ci się na płacz, czy przepełnia cię słuszny gniew? I jaką rolę pełni upływ czasu? Czy masz w zwyczaju najpierw odrzucać krytyczną opinię, a z biegiem czasu wracać do niej i zastanawiać się nad nią? Czy może natychmiast akceptujesz w całości informację zwrotną, a potem dochodzisz do wniosku, że zawarta w niej krytyka była nieuzasadniona? Czy zgadzasz się z nią na poziomie intelektualnym, ale masz problem ze zmianą zachowań?

Krok 2 – Oddziel treść przekazywanych informacji od osoby, która je przekazuje

GDY KRYTYKA JEST MERYTORYCZNIE ZASADNA, a rady są mądre, wówczas nie powinno mieć znaczenia, kto je przekazuje. Często jednak ma. Jeśli uruchomi się twój czujnik relacji, łącząc treść uwag z odczuciami na temat przekazującej je osoby (albo tego, jak i kiedy ta osoba podzieliła się z tobą uwagami), proces uczenia się wyhamowuje. Aby tego uniknąć, powinieneś popracować nad oddzieleniem „wieści” od „posłańca”, a potem zastanowić się i nad jednym, i nad drugim.

Krok 3 – Przyjmij założenie, że chodzi o coaching

CZASAMI INFORMACJA ZWROTNA MA charakter wartościujący (,,Oceniliśmy cię na 4″), a czasami instruktażowy (,,Oto, w jaki sposób możesz poprawić swoją ocenę”). Każdy z nas potrzebuje obu rodzajów informacji zwrotnej. Oceny mówią ci, jaka jest twoja pozycja, czego możesz się spodziewać i czego się od ciebie oczekuje. Coaching umożliwia ci naukę i rozwój umiejętności, pomaga wznieść się na wyższy poziom. Rozróżnienie tych rodzajów informacji zwrotnych nie zawsze jest łatwe. Gdy ludzie mają wątpliwości co do jakiejś sytuacji, zazwyczaj interpretują ją w najgorszy możliwy sposób i wkładają do worka z ocenami nawet tę radę, która płynie z dobrych chęci. Poczucie, że jesteś oceniany, prawdopodobnie uruchomi twoje czujniki tożsamości, a wynikający stąd niepokój może sprawić, że szansa na naukę zostanie zaprzepaszczona. Dlatego zawsze, gdy jest to możliwe, zakładaj, że chodzi o coaching. Postaraj się odebrać informację zwrotną jako potencjalnie cenną radę ze strony kogoś o świeżym spojrzeniu, a nie jako krytykę metod, jakie dotychczas stosowałeś.

Krok 4 – Rozpakuj wiadomość

w WIELU PRZYPADKACH NIE OD RAZU wiadomo, czy otrzymana informacja zwrotna jest uzasadniona i użyteczna. Dlatego zanim ją przyjmiesz lub odrzucisz, wykonaj pewną pracę intelektualną, by ją lepiej zrozumieć. Gdy wstrzymasz się z pochopnymi osądami i znajdziesz czas na analizę, z czego wypływa informacja zwrotna i ku czemu zmierza, dostrzeżesz podstawę do ciekawej, pouczającej rozmowy na temat rzekomo najlepszych praktyk – niezależnie od tego, czy postanowisz skorzystać z otrzymanej rady, czy nie.

Krok 5 – Pytaj tylko o jedną rzecz

INFORMACJA ZWROTNA MA MNIEJSZE SZANSE uruchomić twoje emocjonalne czujniki wtedy, gdy o nią poprosisz i odpowiednio ją ukierunkujesz. Nie czekaj na roczną ocenę wyników swojej pracy. Poszukaj okazji, by korzystać z coachingu oferowanego przez różne osoby „w małych porcjach” przez cały rok. Nie wyzwalaj fali krytyki, używając ogólnego, mało konkretnego pytania w rodzaju: ,,Czy chciałbyś przekazać mi jakieś sugestie?”. Uczyń ten proces łatwiejszym do kontrolowania, pytając kolegę, szefa lub bezpośredniego podwładnego: ,,Czy możesz wskazać jedną rzecz, jaką u mnie zaobserwowałeś lub której nie dostrzegłeś), działającą na moją niekorzyść?”. Zapytana osoba może wymienić pierwsze zachowanie, jakie przyjdzie jej do głowy lub najważniejsze z jej listy. Tak czy owak, uzyskasz cenną wskazówkę i będziesz mógł otrzymywać więcej rzeczowych informacji w odpowiednim dla ciebie tempie. Z badań wynika, że osoby, które otwarcie zabiegają o krytyczne uwagi (czyli osoby które nie proszą się po prostu o pochwały) z reguły są wyżej oceniani jako pracownicy. Dlaczego? Moim zdaniem głównie dla tego, że ktoś kto prosi o coaching, częściej bierze sobie rady do serca i rzeczywiście się poprawia. Jest jeszcze inna przyczyna, gdy prosisz o informacje zwrotne, nie tylko dowiadujesz się, jakim widzą cię inni, ale również wpływasz na to, jak jesteś postrzegany. Zabiegając o konstruktywną krytykę, dajesz zarazem świadectwo pokory, szacunku dla innych, wytrwałego dążenia do doskonałości i pewności siebie.

Krok 6 – Przeprowadź małe eksperymenty

PO TYM, JAK UDA ci się uzyskać i zrozumieć informację zwrotną, możesz mieć nadal problem z rozróżnieniem, które rady ci się przydadzą, a które nie. Aby to ustalić, możesz przeprowadzić małe eksperymenty. Nawet wtedy, gdy nie jesteś do końca przekonany o użyteczności danej sugestii, jeśli potencjalna strata związana z zastosowaniem się do niej będzie mała, a potencjalna korzyść duża, warto ją przetestować.

Gdy ktoś podsuwa ci radę, wypróbuj ją. Jeśli okaże się pomocna, to wspaniale. Jeżeli nie, ponownie możesz sprawdzić jej użyteczność, zmodyfikować podejście lub uznać eksperyment za zakończony.

PRZYJMOWANIE KRYTYKI zawsze jest trudne.

Nawet wtedy, gdy wiesz, że negatywna opinia ma zasadnicze znaczenie dla twojego rozwoju, i ufasz, że osoba, od której ją otrzymujesz, dobrze ci życzy, może uruchomić psychologiczne czujniki. Możesz uznać, że zostałeś źle oceniony, niesprawiedliwie potraktowany, a niekiedy poczuć się totalnie zagrożony.

Rozwój zawodowy zależy od zdolności do czerpania korzyści z krytycznych opinii pomimo własnych, naturalnych odruchów oraz od gotowości do zabiegania o jeszcze częstsze rady i coaching ze strony szefów, kolegów i podwładnych. Ich sugestie mogą być słuszne lub nie, mogą mieć zbyt mało czasu na ich udzielenie – jednak najważniejszym motorem własnego rozwoju jesteś ty sam. Jeśli będziesz zdeterminowany, by wyciągać wnioski ze wszystkich informacji zwrotnych, wówczas nikt cię przed tym nie powstrzyma.

 

Porozmawiajmy o stresie przy sobocie

Znacie na pewno historie zmieniających się teorii naukowych na temat różnych zagadnień na przestrzeni czasu. Sztandarowe przykłady – jaka szkodzą ponieważ mają wpływ na wzrost złego cholesterolu a dziś, jajka są zdrowe i nawet znam kilka diet, których podstawowym składnikiem są jajka. Mleko – pij mleko! A dziś mleko jest szkodliwe dla zdrowia dorosłego człowieka. Kawa szkodzi czy pomaga? Takie przykłady można mnożyć.

A co na temat stresu?

Od lat lekarze, psycholodzy, coach’e powtarzają nam – stres jest przyczyną chorób. Zwiększa ryzyko wszystkiego, od zwykłego przeziębienia po chorobę wieńcową. Przedstawiają nam stres jako wroga!

Przez 8 lat śledzono życie 30 tys. dorosłych w USA. Zaczęto od pytania: „Ile stresu doświadczyłeś w ciągu ostatniego roku?”. Zapytano też: „Czy uważasz, że stres szkodzi twojemu zdrowiu?”. Potem posłużono się danymi o zgonach, żeby sprawdzić, kto z badanych umarł.

U osób, które w minionym roku doświadczyły wiele stresu, ryzyko śmierci było wyższe o 43%. Ale dotyczyło to TYLKO osób, które jednocześnie WIERZYŁY, że stres im szkodzi. U osób, które doświadczały wiele stresu, ale nie widziały w nim szkodliwości, ryzyko zgonu nie było zwiększone. Więcej – ich ryzyko zgonu było najniższe ze wszystkich badanych, niższe nawet niż u osób, które niewiele się stresowały.

Naukowcy oszacowali, że przez te 8 lat śledzenia zgonów 182 tys. Amerykanów umarło  przedwcześnie, nie ze stresu, ale z powodu przekonania, że stres jest szkodliwy. To ponad 20 tys. zgonów rocznie. Jeśli to poprawne obliczenie, to wiara w szkodliwość stresu była na 15 miejscu najczęstszych przyczyn zgonu w USA w ciągu ostatniego roku, wyprzedzając raka skóry, HIV, AIDS i morderstwa.

Czy zmiana myślenia o stresie może nam poprawić zdrowie? Nauka mówi, że tak. Zmieniając nastawienie do stresu, możesz zmienić reakcję ciała na stres.

Jaka jest najczęściej obserwowana reakcja na stres? Serce zaczyna walić, oddech przyspiesza i zaczynamy się pocić. Zazwyczaj odbieramy te fizyczne reakcje jako niepokój, albo objaw ulegania presji.

A gdyby uznać to za objaw tego, że ciało jest pełne energii, że przygotowuje cię do sprostania wyzwaniu?

To walące serce przygotowuje cię do działania. Jeśli szybciej oddychasz, to dobrze. Mózg dostaje więcej tlenu. Jeśli nauczymy się postrzegać reakcje na stres jako pomocne w działaniu, będziemy mniej zestresowani, mniej spięci, bardziej pewni siebie.

W przypadku typowej reakcji na stres puls wzrasta, a tętnice się kurczą. Dlatego chroniczny stres jest czasem wiązany z chorobą wieńcową. To niezdrowy stan na dłuższą metę. Jednak kiedy będziemy postrzegali reakcje na stres jako pomocne, nasze tętnice pozostaną rozluźnione. Serca nadal będzie nam waliło szybciej, ale będzie to znacznie zdrowszy rodzaj pracy serca. Przypominający raczej to, co dzieje się w momentach radości czy przypływu odwagi. W życiu pełnym stresujących wydarzeń ta jedna biologiczna zmiana może spowodować, że zamiast dostać zawału wywołanego stresem w wieku 50 lat, dożyjemy prawie setki.

Nowe odkrycia w dziedzinie nauki o stresie dowodzą, że podejście do stresu ma znaczenie.

Następnym razem kiedy serca będą wam waliły ze stresu, mam nadzieję, że przypomnicie sobie to nowe podejście naukowców do stresu i pomyślicie sobie: to ciało pomaga mi sprostać wyzwaniu.

Gdy tak postrzegacie stres, ciało wam wierzy, a reakcja na stres staje się zdrowsza.

A na koniec dwa wykłady potwierdzające to podejście:

Dr Glac jest moim wykładowcą na Psychologii WSB w Gdańsku i zapewniam, że nie znam nikogo innego, kto w tak obrazowy i ciekawy sposób opowiada o biologii mózgu jak dr Glac 😊.

 

Dbajcie o siebie i o swój stres. Proponuję stres oswoić i korzystać z jego dobrodziejstwa!

Dobrego i zdrowego weekendu!

Jak w 5 krokach zamienić marzenia na plan działania? – darmowy warsztat online

Siadasz nad pustą kartką i… w głowie pojawiają się zdania typu: „będę więcej biegać”, „rzucę palenie”, „znajdę nową pracę”. Zupełnie nie wiesz, jak się zabrać do wyznaczania celów.

To zdarzyło się mnie, moim znajomym i każdemu, kto zaczynał pracę z celami. Normalna sprawa!

A co jeśli nie chodzi o cele na ten rok tylko na całe życie? Co jeśli chcemy o czymś marzymy i nie wiemy jak po to sięgnąć?

Pamiętaj marzenia się same nie spełniają – marzenia się spełnia.

 

 

Na szczęście z pomocą przychodzą różne systemy, które ułatwiają budowanie planów i zamieniają mgliste życzenia w efekty. Ci, którzy czytali moją książkę „Zbuduj karierę swoich marzeń” mają już pewne pojęcie o tym, jak można się za to zabrać. Nie mniej jednak, jest jeszcze kilka ciekawych sekretów, o których w tej książce nie przeczytasz, ale dowiesz się z mojego warsztatu online: Jak w 5 krokach zamienić marzenia na plan działania?

 

Warsztat będzie interaktywny, dlatego ilość miejsc musi być ograniczona.

 

Warsztat online jest całkowicie darmowy, ale aby móc się do niego włączyć, musisz zarezerwować swoje miejsce! Do tego służy opcja darmowego biletu. Nie czekaj, zrób to już dziś zanim będzie za późno. Nagranie warsztatu nie będzie dostępne publicznie, zatem warto się zapisać!

Trzy prawdy na temat sukcesu

Prawda pierwsza
Nie ma żadnej tajemnicy sukcesu
Wiele osób, opierając się na historiach sukcesu przeczytanych w książkach lub obejrzanych w filmach, ma wrażenie, że istnieje jakaś tajemnica sukcesu. Że jeśli tylko będą w stanie to odkryć, że jeśli ktoś odpowie na wszystkie ich pytania, wszystkie problemy zostaną rozwiązane, a życie będzie odtąd zupełnie „różowe”.
A prawda o sukcesie jest znacznie bardziej skomplikowana, ponieważ odpowiedź na te pytania leży w tobie, a nie na zewnątrz. A więc nie ma żadnych tajemnic, sukces jest czymś, co znajdziesz sama w sobie, a dodatkowo da ci to większe poczucie pewności siebie w tym, do czego dążysz.


Prawda druga
Sukces nie jest czymś , co można znaleźć
Poszukiwanie metody na osiągnięcie sukcesu nie oznacza, że to sama metoda jest najważniejsza. Większe znaczenie ma bowiem sam proces poszukiwania tej metody. Ważne jest, aby właściwie rozpoznać wzorce, które już masz w sobie, rozpoznać wartości, zgodnie z którymi staramy się żyć. Wartości te mogą pochodzić z naszego domu rodzinnego, mogą pochodzić z naszej kultury, mogą pochodzić z religii.


Prawda trzecia
Nie ma żadnych niezawodnych technik osiągania sukcesu
Bez względu na to, co mówią inni, nie ma żadnych uniwersalnych i niezawodnych technik, które działałyby za każdym razem, aby osiągnąć sukces. Internet i księgarnie są pełne porad i poradników na temat sprawdzonych technik osiągania sukcesu.
Znajdziesz mnóstwo książek i artykułów o tym, jak odnieść sukces i prawie wszystkie z nich zapewnią ten sam szablon jedynej prawdziwej ścieżki. Jedyną prawdziwą ścieżką może być wyznaczanie celów, jedyną prawdziwą ścieżką mogą być umiejętności społeczne, jedyną prawdziwą ścieżką może być moc umysłu i wizualizacja oraz moc twojej wyobraźni w celu urzeczywistnienia marzeń o sukcesie.


Oczywiście te porady mogą być całkowicie odpowiednie i mogą być bardzo przydatne dla ciebie. Ale są duże szanse, że użyjesz ich we własnej unikalnej kombinacji z własnymi unikalnymi doświadczeniami i możliwościami, aby na nich budować sukces. A to, co zadziała w przypadku innej osoby, która musi nauczyć się ustalać cele, nie będzie działać w twoim przypadku, ponieważ już jesteś mistrzynią w ustalaniu celów, a sukcesu jak nie było, tak nie ma. Chcę ci uzmysłowić, że nie ma złych technik, ale że jest ich tak wiele, a my jesteśmy jako ludzie tak różni, z takim różnorodnym bagażem doświadczeń, że twoim celem powinno być nie ślepe kopiowanie sprawdzonych przez innych metod, a raczej dostosowanie do siebie narzędzi, które będą dla ciebie wyjątkowo skuteczne, aby osiągnąć cele związane z sukcesem.

Sukces jest sumą dobrze podjętych decyzji, które są efektem posiadanego doświadczenia.
Doświadczenie natomiast jest przeważnie zdobywane na bazie źle podjętych decyzji.
Jeff Bezos w wywiadzie o swojej drodze do sukcesu

Dlaczego brakuje nam odwagi?

Każdego dnia w naszym życiu jest wiele momentów, które nas przerażają, w których mamy wiele obaw i niepewności, w których napotykamy na swojej drodze wiele trudności, w których świat wali nam się na głowę. W naturalny sposób widzimy w takich sytuacjach świat w czarnych kolorach, a nasza przyszłość nie napawa nas optymizmem. Stawianie czoła tym chwilom, łapanie nadarzających się okazji, czerpanie z nich magii i radości, zamiast zamartwiania się, wymaga często jednak ogromnej odwagi. Wiele osób panicznie boi się zmian, utraty kontroli nad własnym życiem, utraty stabilizacji. Najczęściej spotyka to nas na gruncie zawodowym, ale oczywiście bardzo często ma wpływ także na życie prywatne.

Sama miałam kilka takich zdarzeń w życiu, gdzie na chwilę traciłam pewność siebie i wątpiłam w powodzenie mojej przyszłości. To co pozwalało mi szybko wracać na właściwy tor, to odwaga. Zawsze każdą zmianę w życiu traktowałam jako szansę, a nie jako zagrożenie i zawsze przyniosło mi to pozytywne efekty. Gdy miałam 27 lat, pierwszy raz dostałam propozycję objęcia miejsca w zarządzie spółki, w której pracowałam. Bardzo się bałam tej decyzji, czułam, że nic nie umiem, nie jestem gotowa, jestem za młoda, co powiedzą inni, jak to wpłynie na moje życie prywatne… same negatywne emocje. Takie typowe zachowanie kobiety. Podejrzewam, że żaden mężczyzna by się nad tym nie zastanawiał, tylko uznał – wybrali mnie, bo na to zasłużyłem, przecież jestem najlepszy!

Jeśli szukasz osoby, która zmieni twoje życie – spójrz w lustro!

Mel Robbins

Odwaga jest czymś pierwotnym, z czym każdy z nas się rodzi i może jej użyć, kiedy tylko zechce. Jest niezależna od pewności siebie, edukacji, statusu, osobowości czy profesjonalizmu. Jedynie ważne jest, aby wiedzieć, jak ją odnaleźć w sobie, kiedy jest nam potrzebna. Coś się wydarza w naszym życiu (prywatnym czy zawodowym), a nasze poczucie wartości, doświadczenie czy instynkt podpowiada nam, co trzeba zrobić, jak należy postąpić, aby wyjść z tej sytuacji cało, a jednak nasze obawy krzyczą na cały głos w naszej głowie nie rób tego! To jest ten moment, kiedy potrzebujemy znaleźć w sobie odwagę.

Dlaczego zdecydowałam o napisaniu książki?

Dlaczego dobiegając pięćdziesiątki, zdecydowałam się na napisanie tej książki i wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że od dawna o tym marzyłam? Jak to jest z tymi marzeniami? Myślę, że pojawiają się wtedy, kiedy podczas obserwacji otoczenia nagle patrzymy na coś, a w głowie rodzi się myśl: chcę to mieć. Z moim pisaniem książki było bardzo podobnie. Kiedy byłam dużo młodsza, poradniki nie były modne. Ja natomiast nie mam talentu do wymyślania fabuł w stylu kryminał, science fiction czy romans. To nie są moje kompetencje. Wraz ze zdobywaniem życiowego doświadczenia, zarówno prywatnego, jak i zawodowego, zauważyłam u siebie potencjał do dzielenia się tą wiedzą z innymi. Zaczęłam przygodę z mentoringiem i swoje doświadczenie zaczęłam przekazywać dalej. W tym samym czasie zaczęły być popularne poradniki. Jest ich mnóstwo i jestem pewna, że wiele z nich jest o tym, jak napisać poradnik. W międzyczasie sam proces wydawniczy bardzo się uprościł. Dziś już można bez problemu samemu wydać swoją książkę lub też znaleźć wydawnictwo, które zrobi to za nas.

A zatem napiszę książkę – poradnik. Podzielę się ze światem moimi przemyśleniami, radami, doświadczeniem. Nawet jeśli będzie to klęska wydawnicza, ja zrealizuję swoje marzenie – a przecież o to od początku chodziło.

Nasze życie składa się z chwil. A te chwile związane z ekscytacją realizacji marzenia pamięta się długo, jeśli nie do końca naszego życia. Zaraz potem przyszło zwątpienie: tyle już zostało powiedziane na temat budowania kariery, tyle mądrych książek napisano na ten temat, dlaczego akurat moja miałaby zostać przeczytana przez kogokolwiek? No może zmuszę do tego członków swojej rodziny, ale oni będą najsurowszymi krytykami. W tym momencie, kiedy dopadło mnie zwątpienie, moja córka poleciła mi książkę Mel Robbins „The 5 Second Rule”. Metoda jest prosta i genialna jednocześnie. Jak coś masz zrobić, masz pięć sekund, aby to zacząć, po tym czasie twój mózg zacznie produkować tysiące powodów, „dlaczego” nie musisz bądź nie możesz tego zrobić. Ta sama metoda dotyczy pisania książek. Masz marzenie o napisaniu książki? ZRÓB TO! Nie wymyślaj wymówek. Czasami nie ma następnego razu, drugiej szansy lub przerwy. Przestań czekać. Teraz albo nigdy. Robisz coś bardziej niebezpiecznego. Celowo przekonujesz się, że „teraz to nie ten czas”. Aktywnie pracujesz przeciwko swoim marzeniom.

Gdy skończyłam tę książkę, miałam bardzo silne poczucie spełnienia i wątpliwości jednocześnie. Wywodzą się one z emocji, jakie towarzyszyły mi przez cały czas podczas jej tworzenia. Z jednej strony wciąż mam głębokie poczucie konieczności podzielenia się moim doświadczeniem z osobami, które tego potrzebują. Ponadto wiem, czego potrzebują, ponieważ mam już pewne doświadczenie z programów mentoringowych i dobrze wiem, czego brakuje innym osobom do pełni rozkwitu ich kariery zawodowej, co ich hamuje, co onieśmiela, jakiej wiedzy praktycznej im brakuje. To wszystko starałam się uwzględnić w tej książce. To wszystko, czego ja się nauczyłam przez 25 lat swojej kariery, starałam się oddać w najbardziej przystępny i uniwersalny sposób swoim czytelnikom.

Z drugiej zaś strony, zarówno na początku tego projektu, jak i w trakcie jego realizacji, a nawet teraz, kiedy już ukończyłam tę książkę, mam wątpliwości, czy nie jest to wiedza zbyt oczywista, zbyt infantylna, żeby nie powiedzieć niepoważna. Wciąż nie znam odpowiedzi. Wiem jednak, że nawet jeśli lektura tej książki pomoże zrewidować plany zawodowe i przejść choć o krok dalej co najmniej jednej osobie – to już będę szczęśliwa.

Czy nadal potrafimy ze sobą rozmawiać?

Kiedyś, jeszcze całkiem niedawno, było tak, że aby odbyć uprzejmą rozmowę, musieliśmy tylko postępować zgodnie z radą Henry’ego Higginsa w My Fair Lady: „Trzymaj się tematu pogody i swojego zdrowia”. Ale w dzisiejszych czasach, te tematy też nie są już bezpieczne. Obecny świat, w którym żyjemy, ten świat, w którym każda rozmowa może przerodzić się w kłótnię, w której nasi politycy nie mogą ze sobą rozmawiać i gdzie nawet w najbardziej trywialnych sprawach ktoś z pasją walczy zarówno za jak i przeciw, ten świat nie jest już taki jak był do niedawna. Mamy do czynienia z nową „normalnością”. Pew Research przeprowadził badanie na 10 000 dorosłych Amerykanów i odkrył, że w tej chwili jesteśmy bardziej spolaryzowani, bardziej podzieleni niż kiedykolwiek w historii. Prawdopodobieństwo kompromisu jest mniejsze, co oznacza, że nie słuchamy się nawzajem. Podejmujemy decyzje dotyczące tego, gdzie mieszkać, kogo poślubić, a nawet kim będą nasi przyjaciele, na podstawie tego, w co już wierzymy. Znów oznacza to, że nie słuchamy się nawzajem. Rozmowa wymaga równowagi między mówieniem a słuchaniem, a gdzieś po drodze utraciliśmy tę równowagę.

Część tego jacy się staliśmy wynika z technologii. Smartfon, które wszyscy mamy w rękach lub jest wystarczająco blisko, aby można po niego naprawdę szybko sięgnąć, jest znaczącą częścią tej technologii. Według Pew Research około jedna trzecia amerykańskich nastolatków wysyła ponad sto wiadomości dziennie. Wielu z nich, prawie większość z nich, jest bardziej skłonnych do wysyłania SMS-ów do znajomych niż do rozmowy twarzą w twarz. Umiejętność konwersacji może być jedną z najczęściej pomijanych umiejętności, których już dziś nie uczymy naszych dzieci. Dzieci spędzają codziennie godziny komunikowaniu się za pośrednictwem ekranów, głównie używając zdjęć i grafik, ale rzadko mają okazję doskonalić swoje umiejętności komunikacji interpersonalnej.

Często jesteśmy zarzucani poradami jak skutecznie słuchać czy też jak skutecznie prezentować. Do najbardziej popularnych rad należą: patrzenie rozmówcy prosto w oczy, skinienie głową i uśmiech, aby pokazać, że zwracamy uwagę na to co rozmówca przekazuje nam, prośba o powtórzenie jakiejś kwestii, prośba o wrócenie do konkretnego faktu z rozmowy lub prezentacji, powtórzenie przez nas samych słów naszego rozmówcy lub próba podsumowania w kilku słowach jego wypowiedzi. Tak, to są często proponowane nam techniki. Tylko czy naprawdę jest to wyraz naszego zainteresowania rozmową, czy jest to pozorowanie zainteresowania?

W trakcie mojego ostatniego projektu mentoringowego moja mentee poprosiła mnie o kilka wskazówek, jak być bardziej zauważalną na spotkaniach w pracy, jak się bardziej wyróżnić. Przyznaję szczerze, że dokładnie takich wskazówek jak wyżej wymienione udzieliłam także ja sama. Powiem więcej, sama kiedyś korzystałam z pomocy coacha, który mnie tego nauczył. Wcześniej uważałam, że jak nie mam nic mądrego do wniesienia do dyskusji, bądź też ta dyskusja mnie niespecjalnie interesuje, starałam się nie odzywać. Nie, nie starałam się – bo to wyglądałoby na celowe działanie. Nie czułam żadnej potrzeby, aby się odzywać. Jaki był tego efekt? Mój manager podczas oceny rocznej zasugerował mi pracę nad sobą z pomocą coachingu, aby stać się bardziej aktywnym rozmówcą i bardziej odznaczać swoją obecność na spotkaniach. Ci, którzy mnie znają lepiej, na pewno wiedzą, że jak mnie jakiś temat dotyczy, interesuje, bądź jestem w daną kwestię zaangażowana – to problemem jest, aby mnie „przegadać”. Zatem moje warsztaty coachingowe odebrałam bardzo sceptycznie. Uważałam to za zachowania sztuczne, pozorowane, nieszczere, ba… nawet śmieszne i niegodne. Spróbowałam jednak i o dziwo, rzeczywiście to działa. Tylko czy efekt był dla mnie zadowalający? Niekoniecznie. Potraktowałam raczej tę „umiejętność” jako przydatną do robienia wrażenia, ale nadal pozostałam z negatywnymi emocjami co do jej etyczności.

Dziś chyba dorosłam już do tego, aby przyznać, że to jest totalna bzdura! Po co robić wrażenie, że coś mnie interesuje – jeśli prawda jest taka, że mnie nie interesuje? Natomiast, nie ma powodu używania tych socjotechnicznych chwytów, jeśli rozmowa faktycznie cię wciąga.

Mam jednak inne spostrzeżenia i zalecenia, jak można prowadzić rozmowę zwłaszcza w dzisiejszych realiach wszechobecnego braku koncentracji, aby była ona faktycznie ciekawa i interesująca dla obu stron.

Po pierwsze: podczas rozmowy bądźmy obecni!

I nie mam tu na myśli takich prostych rzeczy jak: odłóż swój telefon komórkowy, tablet, kluczyki do samochodu lub cokolwiek, co masz w dłoni. Mam na myśli „bądź obecny”. Bądź w tej chwili tu i teraz, albo nie prowadź tej rozmowy wcale. Nie myśl o kłótni z szefem. Nie myśl o tym, co będziesz jadł na obiad. Jeśli chcesz wyjść z rozmowy, wyjdź z rozmowy, ale nie bądź w niej w połowie, a w połowie poza nią.

Po drugie: nie beatyfikujmy się w rozmowie

Jeśli chcesz wyrazić swoją opinię bez możliwości odpowiedzi, kłótni, reakcji zwrotnej lub wzrostu emocji, napisz blog. Musisz potraktować każdą rozmowę, jako okazję, że możesz, a nawet musisz podczas tej rozmowy czegoś się nauczyć. Słynny terapeuta M. Scott Peck powiedział, że prawdziwe słuchanie wymaga „odłożenia siebie na bok”. A czasem oznacza to odłożenie na bok swojej osobistej opinii. Powiedział, że wyczuwając tę akceptację, mówca będzie coraz mniej wrażliwy i coraz bardziej otworzy słuchaczowi wewnętrzne zakamarki swojego umysłu. Ponownie załóż, że musisz się czegoś nauczyć. Bill Nye: „Każdy, kogo spotkasz, wie coś, czego nie znasz, każdy jest w czymś ekspertem”.

Po trzecie: używajmy pytań otwartych

W takim przypadku weź wskazówkę od dziennikarzy. Zacznij pytania od tego, kto, co, kiedy, gdzie, dlaczego i jak? Jeśli zadajesz skomplikowane pytanie, uzyskasz prostą odpowiedź. Jeśli zapytam: „Byłeś przerażony?” odpowiesz na najsilniejsze słowo w tym zdaniu, którym jest „przerażony”, a odpowiedź brzmi „Tak, byłem” lub „Nie, nie byłem”. „Byłeś zły?” „Tak, byłem bardzo zły”. Pozwól im to opisać. Oni są tymi, którzy wiedzą. Spróbuj zadać im takie pytania, jak: „Jak to było?” „Jak się czułeś?” Ponieważ wtedy będą musieli zatrzymać się na chwilę i pomyśleć o tym, a dostaniesz o wiele bardziej interesującą odpowiedź.

Po czwarte: dajmy się ponieść rozmowie 

Oznacza to, że myśli pojawią się w twoim umyśle i musisz pozwolić im je opuścić. Często słyszeliśmy wywiady, w których gość rozmawia przez kilka minut, a następnie gospodarz wraca i zadaje pytanie, które wydaje się jakby znikąd lub na które już udzielono odpowiedzi. Oznacza to, że gospodarz prawdopodobnie przestał słuchać, cały czas wypowiedzi swojego rozmówcy nie słuchał, tylko myślał o tym fantastycznym pytaniu, które zaplanował zadać i czeka z niecierpliwością, kiedy rozmówca skończy „gadać”, a on w końcu będzie mógł je zadać. I robimy dokładnie to samo w naszych rozmowach. Przeróżne myśli będą przychodzić nam do głowy podczas rozmowy. Nie zatrzymamy tego. To co możemy zrobić to pozwolić im odejść tak szybko jak przyszły. Natomiast jeśli faktycznie coś ważnego nam się nasunie i chcemy o to zapytać, zapiszmy sobie, żeby zadać pytanie później, bez potrzeby przerywania wypowiedzi naszemu rozmówcy i bez potrzeby tracenia uwagi.

Po piąte: jeśli czegoś nie wiemy, powiedzmy to szczerze

Przyznanie się podczas rozmowy do faktu, że czegoś nie wiemy, nie jest objawem naszego niskiego poziomu wiedzy, a wręcz odwrotnie – wysokiej świadomości i dojrzałości. Jest takie powiedzenie „Im więcej rozumiem, tym bardziej jestem świadomy, ile nie rozumiem”. Być może przyznanie się do niewiedzy może być frustrujące. Ale kto traci, jeśli tego nie zrobimy? Podejrzewam, że najwięcej tracimy my sami. Zamiast wprost zakomunikować, że akurat czegoś nie wiemy, udajemy osobą kompetentną i wykwalifikowaną, gorliwie potakując. A może zamiast zmyślać i kreować się na eksperta, warto schować swoją dumę i bez udawania, powiedzieć: „Stary, cholera, nie wiem. Wytłumaczysz mi?”. Zyskacie czas i nie będziecie niepotrzebnie się irytować. Zdrowo jest czegoś nie wiedzieć. Serio. Dzięki temu, że nie wiem, mogę uczyć się nowych rzeczy i czerpać wiedzę od innych.

Po szóste: nie zrównujmy swojego doświadczenia z doświadczeniem rozmówcy

Jeśli ktoś ci mówi o utracie członka rodziny, nie zaczynaj mówić o czasie, w którym ty straciłeś członka rodziny, wykaż odrobinę empatii i daj czas rozmówcy na jego historię. Jeśli ktoś ci mówi o problemach, jakie ma w pracy, dopytaj o szczegóły i postaraj się coś doradzić, zamiast dla równowagi mówić jak bardzo nienawidzisz swojej pracy. To nie to samo. Nigdy nie jest tak samo. Wszystkie doświadczenia są indywidualne i co ważniejsze, nie chodzi w tym momencie o ciebie. Nie musisz poświęcać tej chwili, aby udowodnić, jak niesamowity jesteś lub ile wycierpiałeś.

Numer siedem: starajmy się unikać powtórzeń

Ta rada jest totalnie zaprzeczeniem tego, czego nas uczą zwyczajowo eksperci od robienia dobrego wrażenia. Powtarzanie w mojej ocenie jest protekcjonalne i bardzo nudne. Zwróćcie na to uwagę w waszych najbliższych rozmowach, nie powtarzajcie swoich kwestii kilkakrotnie, ale i nie powtarzajcie kwestii swoich rozmówców. Postawmy na jakość rozmowy a nie na ilość wypowiedzianych słów.

Po ósme: nie przesadzajmy ze szczegółami

Szczerze mówiąc, ludzie nie przejmują się latami, imionami, datami i wszystkimi szczegółami, o których staracie się opowiedzieć. Nie są w stanie tego zapamiętać. Postaraj się w rozmowie wyczuć na ile twoja dbałość o fakty interesuje drugą stronę. Zawsze dostosuj poziom szczegółowości do akceptacyjnego poziomu percepcji rozmówcy. W przeciwnym razie wasza rozmowa zamieni się w twój monolog, z którego oczywiście będziesz dumny, no tylko że rozmówca właśnie robi sobie w myślach plan jutrzejszego dnia lub planuje weekend.

Po dziewiąte: słuchajmy

Nie potrafię powiedzieć, ile naprawdę ważnych osób powiedziało, że słuchanie jest być może najważniejszą umiejętnością, którą możesz rozwinąć. Budda powiedział, a ja parafrazuję: „Jeśli masz otwarte usta, nie uczysz się”. Dlaczego się nie słuchamy? Po pierwsze, dlatego że wolimy mówić niż słuchać, ponieważ nasze racje są ważniejsze. Kiedy mówię, mam kontrolę. Nie muszę słyszeć niczego, co mnie nie interesuje. Jestem w centrum uwagi. Mogę wzmocnić własną tożsamość. Ale jest jeszcze jeden powód, nie słuchamy, ponieważ rozpraszamy się. Przeciętny człowiek mówi z prędkością około 225 słów na minutę, ale możemy słuchać z prędkością do 500 słów na minutę. Więc nasze umysły wypełniają te pozostałe 275 słów myśleniem o czymś innym i często nawet nie związanym z rozmową. Musisz nauczyć się słuchać. Stephen Covey powiedział: „Większość z nas nie słucha z zamiarem zrozumienia. Słuchamy z zamiarem udzielenia odpowiedzi”.

Jeszcze jedna zasada, numer 10: mówmy krótko

Joseph Pulitzer powiedział: „Zawsze, kiedy coś mówisz, mów krótko a będą tego słuchać, mów jasno, a będą rozumieć, mów obrazowo a zachowają to w pamięci”. Postaraj się nie wyjść na nudziarza, nie przesadzaj z dygresjami, nie opowiadaj historii swojego życia. Obserwuj rozmówcę, kiedy mówisz. Jeśli tylko zauważysz jakikolwiek objaw utraty zainteresowania twoją wypowiedzią, przekaż głos drugiej stronie, w przeciwnym razie, ponownie skazujesz się na monolog zamiast rozmowy.

%d bloggers like this: